O autorze

Pierwszy jednoślad, na jakim miałem przyjemność jeździć to bordowa Jawa 50 o wpadającej w ucho nazwie „typ 20”. Jest to należący do mojego ojca motorower, zakupiony jeszcze w latach ’70 XX wieku i będący w jego posiadaniu do dziś.
Jakoś na początku nowego tysiąclecia tata kupił enduro (Yamaha DT 80) i od tej pory nic już nie było dla mnie takie samo. Zakochałem się w offroadowym sprzęcie, a przede wszystkim wolności jaką dawał jeźdźcy. Przy pierwszej okazji wyjechałem za granice, aby zarobić na własny motocykl. I tak w 2008 roku kupiłem Kawasaki KMX 125. „Kawa” dała mi ogromną przyjemność z jazdy (do tej pory czuję sentyment do charakterystycznego zapachu palonego syntetycznego oleju 2T), nauczyła mnie jak dbać o swoją maszynę i, co chyba najważniejsze, pokazała co znaczy wolność podróżowania.
Jak każdy motocyklista wie, apetyt rośnie wraz ze spożywanymi kilometrami, więc wkrótce zacząłem szukać maszyny, która umożliwiłaby mi w dalsze podróże. Wybrałem zachwalaną przez wielu Hondę XRV 750 Africa Twin i był to wybór trafiony. Od 2012 roku, kiedy to nabyłem Afrykę, zrobiłem z nią około 80 tys. km. Przejechaliśmy razem pół Polski, odwiedziliśmy Rumunię i przemierzyliśmy sporą część Bałkanów. Przeżyliśmy razem wiele dobrych i trudnych chwil, ale mimo podeszłego wieku i niemałego przebiegu wciąż ochoczo prowadzi mnie przed siebie, warcząc melodyjnie swoją V2-ką.
Kolejnym, planowanym zakupem będzie nowa Africa Twin – CRF 1000.